S jak słoneczny sandacz

15.02.2016

Inspiracją do dzisiejszego przepisu było hasło "Życie jest chwilą. Żyj", które zobaczyłam ostatnio w pewnej reklamie. Prawda, że proste, ale jakie głębokie?
Pewnie nie wspomniałabym o tym, gdyby nie utwór Fatboy Slim "Right Here Right Now", który został użyty w tej reklamie.
Utwór jest z gatunku mojego ulubionego, a tytuł w wolnym tłumaczeniu "właśnie tutaj, właśnie teraz" i hasło wspomniane wyżej, jakoś chodziły mi po głowie od kilku dni i nie dawały mi spokoju.
Postanowiłam zatem Wam o tym napisać. Wydaje mi się, że czasami robimy w życiu za dużo rzeczy na siłę i na pokaz, a zapominamy o tym czego naprawdę chcemy.
Uważam, że życie powinno przeżywać się tak, żeby na koniec dnia kłaść się do łóżka z poczuciem dobrze wykorzystanych sytuacji i tak samo jest w kuchni, w której powinno wykorzystywać się to, co się ma, najlepiej jak można.
Tak więc, nie marnujmy jedzenie, nauczmy się cieszyć życiem i kierujmy się sercem dokonując wyborów w życiu.
Koniecznie jedzmy, jedzmy i jeszcze raz jedzmy. Próbujmy, testujmy, sprawdzajmy. Po prostu odkrywajmy.
Poniżej przepis na sandacza, który oczarował nas swoim smakiem i blaskiem.

Porcja:
1 sandacz na osobę dorosłą

Potrzebne składniki:

sandacz
0,5 łyżeczki curry
szczypta tymianku
suszone pomidory w oleju
olej z pestek winogron
ser żółty w kawałku
świeżo mielony pieprz
sól

Wykonanie:

Świeżego sandacza, może oczywiście też być mrożony, pokroiłam na kawałki ok. 10cm i przyprawiłam solą i pieprzem.
Odstawiłam tak przyprawioną rybę na ok. 30 min do lodówki, a następnie dodałam curry i tymianek. Na każdą porcję ryby położyłam po jednym kawałku suszonego pomidora, którego wcześniej drobno pokroiłam.
Tak przyprawione kawałki ułożyłam na blaszce, którą wcześniej posmarowałam olejem z pestek winogron. Ja na swoją blachę zużyłam ok. 4 łyżek oleju, ale wszystko zależy od tego, jak dużą macie swoją blaszkę.
Całość piekłam na środku w piekarniku rozgrzanym do 250°C z grzaniem na górze i na dole przez 15 min. Po upływie czasu na każdym kawałku położyłam po plasterku sera żółtego i zapiekałam jeszcze rybę przez ok. 10 min, do momentu zarumienienia się sera.
Ryba była soczysta i bardzo delikatna. Jadło się ją z przyjemnością, ponieważ nie miała zbyt dużo ości. To informacja dla tych, którzy rezygnują z ryb, z powodu zbyt dużej ilości ości.

Pozdrawiam słonecznie, a utwór wspomniany wyżej przedstawiam poniżej.


Powrót




Kopiowanie treści i zdjęć jest monitorowane.Wszystkie teksty oraz zdjęcia są mojego autorstwa. Jeśli chciałbyś je wykorzystać, skontaktuj się ze mną magda@kulinarnyrollercoaster.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie treści i zdjęć bez zgody autorki zabronione. Powered by PHP-Fusion. Copyright PHP-Fusion 2002-2008 Nick Jones "Released as free software without warranties" GNU AGPL v3